Modlitwa przed surfowaniem po Internecie

Stronę najlepiej przeglądać w GoogleChrome

Wszechmocny i wieczny Boże, Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim tego, co dobre, prawdziwe i piękne, szczególnie w Boskiej Osobie Twojego Jednorodzonego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, pomóż nam, błagamy Ciebie, przez wstawiennictwo Św. Izydora, biskupa i doktora, abyśmy podczas naszych wędrówek po internecie kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie i traktowali z miłością i cierpliwością wszystkie te osoby, które spotkamy przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
Św. Izydorze módl się za nami!

Przetłumacz tą stronę na swój język ojczysty

Translate this page into your native language. Traduisez cette page dans votre langue maternelle. 将本页面翻译成您的母语. Übersetzen Sie diese Seite in Ihre Muttersprache. Vertaal deze pagina in uw moedertaal. Переведите эту страницу на свой родной язык.

Translate this page into your native language

APEL DO LUDZKOŚCI – CZAS SIĘ WYPEŁNIA - ZWRÓĆCIE SWOJE SERCA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO!

APEL DO LUDZKOŚCI – CZAS SIĘ WYPEŁNIA - ZWRÓĆCIE SWOJE SERCA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO - NAWRÓĆCIE SIĘ CZASU JUŻ NIE MA – NADCHODZI SPRAWIEDLIWOŚĆ BOŻA!

MIŁOSIERDZIE BOŻE

Pan Jezus powiedział do Św. Siostry Faustyny: „Nie znajdzie ludzkość spokoju dopóki nie zwróci się z ufnością do Miłosierdzia Mojego”. W Imię Wielkiego Miłosierdzia Pana Jezusa, który okazał Swoje Największe Miłosierdzie na Krzyżu Swoim dla ludzkości – prosimy Braci i Siostry Chrześcijan i innych: ZWRÓĆCIE SIĘ DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO, ZWRÓĆCIE SIĘ DO CHRYSTUSA MIŁOSIERNEGO – ON PRZEBACZY WSZYSTKIE NAJWIĘKSZE GRZECHY. JEGO NAJWIĘKSZE MIŁOSIERDZIE W PRZEBACZENIU NAJWIEKSZYCH GRZECHÓW!!!. Papież Polak nasz rodak wołał: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi, otwórzcie serca Chrystusowi, zwróćcie się do Niego, Który z miłości podjął tak Wielką Mękę krzyżową by odkupić świat, by zgładzić nasze grzechy”. Pan Jezus Chrystus w chwili konania przyjął wszystkie grzechy świata od początku do końca na Siebie, cierpiał okropne męki. Chrystus z Krzyża Boleści zawołał do Swojego Ojca: „Boże Mój Boże Czemuś Mnie Opuścił” – bo Świętość Wielka Boga Ojca odwracała się od grzechów, które miał na sobie Jego Syn i stąd Chrystus zawołał: „Eli, Eli Lama Sabachtani.”

Czas jest bardzo krótki. Powiedziane było z Nieba, bardzo mocno w pewnym objawieniu: „Miłość i Miłosierdzie, Miłosierdzie Wyższe ponad Sprawiedliwość, Sprawiedliwość wszystko złe zgładzi a Miłosierdziem będą zamknięte bramy piekła.”

Wielka stygmatyczka XX wieku Therese Neumann Niemka z Bawarii z miejscowości Konnersreuth miała stygmaty męki Pana Jezusa. Żyła 45 lat tylko przyjmując Komunię Świętą, miała dany dar od Ducha Świętego - Proroctwa. Wielka stygmatyczka, wielka Święta jeszcze niekanonizowana. Dwóch Kapłanów Polaków po uwolnieniu z obozu koncentracyjnego w Niemczech dotarło w łachmanach obozowych do Teresy Neumann do Konnersreuth. Nie mówili, że są Kapłanami tylko, że Polakami. Pytali o Polskę. Teresa Neumann zapatrzyła się w dal, w Niebo i odezwała się do jednego z Kapłanów: „Księże Biskupie (to był Biskup Klepacz) Wasz naród nie zginie, bo po waszej ziemi chodzi Matka Boża”. Teresa Neumann, wielka Stygmatyczka, wielka Święta przed Bogiem przepowiedziała całkowitą zagładę swemu narodowi. Ocaleje tylko 5 dusz niemieckich, które się schronią pod ramionami Krzyża. Nad gruzami Berlina będzie szumiała puszcza i bory jak przed wiekami. Berlin jak upadnie więcej się nie podniesie. Pewni ludzie z Lublińca byli u Teresy Neumann osobiście, ponieważ Lubliniec przed wojną był po stronie niemieckiej, więc kończyli szkoły w języku niemieckim. Przywieźli do Polski proroctwa i zdjęcie.

Nie bójmy się inwazji niemieckiej i tego, co w Brukseli dzieje się przeciwko Polsce, bo Polska nie zginie według Teresy Neumann i danego Jej Proroctwa. Bo po Naszej ziemi jest tyle Sanktuariów Maryjnych i bywa Maryja – odwiedza Polską ziemię – Gietrzwałd i (Jabłonie) wiele innych miejsc.

Bracia i Siostry Na Miłosierdzie Boże na Mękę Jezusa Chrystusa opamiętajcie się w tym, co robicie, zwróćcie swoje serca ku Bogu, nawróćcie się, wróćcie do Kościoła Katolickiego zacznijcie świadomie przyjmować Sakramenty Święte. Zbliżcie się do Pana Jezusa Chrystusa On nikogo nie odrzuci jest, Samą Miłością i Miłosierdziem, a Miłość Kocha Wszystkich niezależnie od tego, jakimi są i kim są. Możecie być innego wyznania, innej wiary, innych przekonań. Bóg Was nie odrzuci, przyjmie Was wszystkich, wybaczy Wam wszystkie grzechy, pociągnie Was do Swojego Miłosierdzia i przez to Zbawicie Swoje Dusze i swoich bliskich. Nawróćcie się, bo czas jest krótki i bardzo krótki – kończy się czas. Bóg niedługo wymierzy Swoją Wielką Sprawiedliwość dla Całego Świata w postaci Wielkich Trzech Dni Ciemności – ten czas się zbliża. Było powiedziane w wielki objawieniu w Polsce: „Oj Grudzień, Grudzień, Grudzień, aby się nigdy na świat nie narodził”.


Najświętsza Maryja Panna Królowa Pokoju

Rozważaj Moją Mękę Duchową! - Pan Jezus!

ROZWAŻAJ MOJĄ MĘKĘ DUCHOWĄ! - PAN JEZUS!

!!! 3 DNI CIEMNOŚCI !!!

!!!Pan Nasz Jezus Chrystus Król Nadchodzi!!!

Prawdziwe Życie W Bogu -V.Ryden

!!!PROROCTWA SIĘ WYPEŁNIAJĄ!!!

!!!PROROCTWA SIĘ WYPEŁNIAJĄ 2!!!

Pokutuj marny świecie Król Twój Wielki i Wspaniały Jezus Chrystus nadchodzi!

Pokutuj marny świecie Król Twój Wielki i Wspaniały Jezus Chrystus nadchodzi!



Zapowiedź Tryumfu Niepokalanej Dziewicy Maryi i Kościoła!

Jest Nadzieja Niepokalana Dziewica Maryja już NADCHODZI!



ŁOWCA DUSZ – SUSHJÄGER - THE SOUL HUNTER - CHASSEUR DE SUSH - SUSH HUNTER - DUITS HONTER - ЮЩАЯ ОВЧИНА -サッシュハンター-猎杀者


PETYCJA o ustanowienie 5 Dogmatu Maryi jako Współodkupicielce, Pośredniczce i Orędowniczce

PETYCJA Do Jego Świątobliwości Papieża .......................... O Papieską Definicję Prawdy o Maryi Współodkupicielce, Pośredniczce i Orędowniczce
Ojcze Święty, Z synowską miłością zwracamy się do Waszej Świątobliwości jako do naszego Ojca i Namiestnika Chrystusowego, z pokorną prośbą o uroczystą proklamację stałej nauki Kościoła dotyczącej współudziału Maryi w dziele odkupienia ludzkości, jako chrześcijańskiego dogmatu. Przekonani jesteśmy, że taka formalna proklamacja ukaże w całej pełni prawdę o Maryi, Córce Ojca, Matce Syna, Oblubienicy Ducha świętego i Matce Kościoła. W naszych modlitwach gorąco błagamy, aby Duch Święty skłonił Ciebie, Ojcze Święty, do uroczystej proklamacji o Maryi Współodkupicielce, Pośredniczce wszystkich łask i Orędowniczce Ludu Bożego.
Z najgłębszym szacunkiem i oddaniem,
Imię i nazwisko, adres: ……………………………………………………………………………………………………………………….
Adres pocztowy Papieża:
Jego Świątobliwość Papież
p/a Segrataria di Stato
Palazzo Apostolico Vaticano
00120 Città del Vaticano
franciscus@vatican.va

Wpisz tutaj swój adres email a będziesz otrzymywał/a nowe wpisy z orędziami bezpośrednio na Twoją skrzynkę pocztową

JESTEM KTÓRA JESTEM W TRÓJCY śWIETEJ!

JESTEM KTÓRA JESTEM W TRÓJCY śWIETEJ!
MARYJA SERCE TRÓJCY PRZENAJŚWIĘTSZEJ!

JEZU UFAM TOBIE

JEZU UFAM TOBIE

NMP Wpółodkupicielka Świata

NMP Wpółodkupicielka Świata
Najświętsza Maryja Panna z Medjugorie

!!! JESTEM KTÓRY JESTEM !!! JAM Α i Ω !!! JAM KRÓL KRÓLÓW !!! PAN PANÓW !!!

!!! NAWRACAJCIE SIĘ I WIERZCIE W EWANGELIĘ !!! PAN SPRAWIEDLIWY JEST WE DRZWIACH !!!

Widziałem Nowy Świat

Almolonga miasto cudów

Wola Boża! Nie zmarnuj swojego czasu!

MEDALION ZBAWIENIA CZASÓW OSTATECZNYCH

MEDALION ZBAWIENIA CZASÓW OSTATECZNYCH - POD NAZWĄ MARYJA WSPÓŁODKUPICIELKA I POŚREDNICZKA WSZYSTKICH ŁASK

KLIKNIJ TUTAJ I POBIERZ PDF - 1 ŹRÓDŁO

KLIKNIJ TUTAJ I POBIERZ PDF - 2 ŹRÓDŁO

Jeden z wizjonerów z USA miał wizje i polecenie Matki Bożej wykonania i rozprowadzenia dużego medalionu pod nazwą: Maryja Współodkupicielka i Pośredniczka Wszystkich Łask.

W imieniu Urzędu Nauczycielskiego Kościoła Świętego bp Maria Miguet z Francji dnia 15 VI 1992 r. udzielił na ten wielki dar Boży imprimatur. Medalion zawiera w sobie różne znaki, obrazy. Każdy szczegół mam swoje znaczenie. Matka Boża wyjaśnia bogatą treść w nim zawartą: „Moje dziecko, powierzam ci ten dar od Trójcy Przenajświętszej, byś go rozdał całemu światu. Wszystkie te obrazowe ujęcia mają szczególne znaczenie. Mają one promieniować na te końcowe czasu”. „Na stronie, gdzie są tylko obrazy: Trójca Święta – Bóg Ojciec, Bóg Syn, i Bóg Duch Święty. Zauważcie, moje dzieci, że Duch Święty zechciał być przedstawiony w dwóch postaciach: jako Gołębica i jako Człowiek. Pamiętajcie, że wy wszyscy zostaliście stworzeni na Jego obraz po to, by wam przybliżyć zrozumienie prawdziwego Ducha Naszego Boga i Jego Prawd. W kształcie trójkąt jeden punkt zawsze prowadzi do drugiego. Widzicie więc, moje dzieci, że jedna Osoba nie może pochodzić od drugiej ani być bez drugiej.

Wieczność – nigdy się nie kończąca tożsamość Boga – jest uwidoczniona w kształcie tych trzech kręgów.

Ja stoję ponad środkiem tych kręgów, a dlatego że zawsze będę całkowicie uległa i posłuszna Boskiej Woli i Planowi Boga. Boskie Postacie naszego Pana w Najświętszym Sakramencie noszą Znak Pokoju Chrystusa – Pax – oraz obraz Najświętszego Serca Jezusa i Mojego Niepokalanego Serca. Jest to jedna z tych Prawd Bożych, która wkrótce zostanie sprecyzowana jako dogmat, a którą wszyscy powinni poznać, zrozumieć i uwierzyć w to, że J nie mogę być oddzielona od Mojego Syna, jako Pośredniczka i Współodkupicielka. Całkiem blisko Serca lub środka Trójcy znajduje się Lilia, symbol Mojego Opiekuna, Wielkiego Świętego Józefa, którego mam zawsze przed Sobą.

Na drugiej stronie (z napisem): Ponad wszystkim jest Trójca (trójkąt, Krzyż, Gołębica). Dwaj Aniołowie trzymają uniesiony welon, który symbolizuje odwracanie Sprawiedliwości Bożej, a z drugiej strony zsyłanie wszystkich łask i darów Bożych na wszystkie dusze w niebie, na ziemi i na dusze cierpiące w Czyśćcu. Moje dziecko, gdyby nie było Wolą Bożą, abym powstrzymywała Rękę Sprawiedliwości Bożej, to cała ludzkość już wiele lat temu byłaby zginęła. Rosnący księżyc (półksiężyc) symbolizuje Moją Moc. Ten Aniołek niżej, po Mojej prawej stronie, wyraża wzywanie wszystkich do poznania Mojego Syna i tego wszystkiego, co Ja od Niego otrzymałam. Ma ci to przypomnieć, jak wielki jest zasięg mojego udziału w zbawieniu dusz. Bóg tego wielkiego zasięgu pragnął i zezwolił na niego.

Promienie Światła spływają z Moich Rąk na Niebo, na ziemię i dalej do dusz w Czyśćcu. Moje dzieci, Święta Matka Kościoła wkrótce ujawni, że wszystkie łaski, które wypływają z Boga, przechodzą przez Moje Niepokalane Serce. Ja jestem

Pośredniczką wszystkich Łask.

Monstrancja wskazuje na to, że życie na ziemi nie mogłoby trwać bez fizycznej obecności Boga.

Ta księga – to Biblia, która symbolizuje wszystkie nauki i przykłady Naszego Pan. Ci ludzie klęczący przed Nim (w Monstrancji) reprezentują trzy rzeczy:

– że Święta Matka Kościoła będzie zawsze,

– że zawsze są ci, co Wolę Bożą stawiają na pierwszym miejscu i ponad wszystko,

– że wszyscy muszą całkowicie powrócić do Boga.

Dół Medalionu ukazuje dusze w Czyśćcu. To powinno wam przypominać wasze niedoskonałości oraz potrzebę pokuty za wszystkie grzechy, zanim wejdziecie do Królestwa Boga. Pamiętajcie, że dusza musi być oczyszczona i czysta. A przede wszystkim zachowuje w waszych serca i umysłach te liczne i wielkie dary, udzielane wam tak hojnie przez Mojego Syna, Pana Naszego. Napis ma być w brzmieniu: Od Boga przez Maryję przychodzi zbawienie – jest to wielki dar dla wszystkich.

Mój synu, wykonasz te Medaliony, aby je rozprowadzić, masz błagać Naszego Pana, żeby je pobłogosławił. A ja błogosławię ten Medalion, który wam wszystkim, Moje dzieci, dałam w Imię Trójcy Przenajświętszej. Amen.

Wszyscy, którzy będą rozważać tajemnice zawarte w tym Medalionie, którzy będą trwać w stanie łaski i nie będą żywić złych uczuć ani urazy do kogokolwiek, którzy będą przyjmować naszego Pana w Eucharystii Świętej co najmniej raz w tygodniu, a do spowiedzi będą chodzić co dwa tygodnie i będą odmawiać trzy Chwała Ojcu w intencji Ojca Świętego, będą mogli czerpać radość z obietnic naszej Pani. Ten Medalion można nosić na sobie lub w kieszeni.

Obietnice Matki Bożej:

1. Po odmówieniu Różańca, trzymając w ręku ten Medalion, mów modlitwę fatimską „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy…”, a Ja jako Pośredniczka wszystkich Łask i Współodkupicielka, wyproszę uwolnienie duszy kapłana z Czyśćca.

2. Nie dopuszczę do tego, by ten, kto nosi ten Medalion, został wprowadzony w błąd przez fałszywych proroków i ich orędzia.

3. W czasie pokusy, jeśli noszący ten Medalion zwróci się do Mnie i wezwie Mnie na pomoc, jako Pośredniczkę wszystkich Łask i Współodkupicielkę, przybędę razem ze Św. Michałem, by go bronić w tej próbie.

4. Wszystkim kapłanom, którzy będą Mnie czcić jako Pośredniczkę wszystkich Łask i Współodkupicielkę, udzielę rozeznania potrzeb wszystkich dusz, które do nich przyjdą do spowiedzi.

5. Wszystkim spowiednikom udzielę rozeznania potrzeb osób, którymi kierują dla ich zbawienia.

6. Nigdy nie dozna przeszkody w przyjmowaniu naszego Pana w Świętym Sakramencie Ołtarza.

7. Udzielę twojemu Aniołowi Stróżowi, by ci przypominał wszystkie wyznane grzechy, a także grzechy, które jeszcze wymagają żalu i pokuty.

8. Otrzymasz szczególną łaskę odwagi do bronienia Prawdy z całej siły.

9. Otrzymasz szczególną łaskę odwagi do obronienia słabego człowieka z całej siły.

10. Za każdym razem, kiedy będziesz rozważać tajemnice zawarte w tym Świętym Medalionie, uzyskasz ode Mnie wzrost miłości do Pana Jezusa ukrytego w Świętej Eucharystii.

11. Za każdym razem, kiedy będziesz rozważać tajemnice zawarte w tym Świętym Medalionie, uzyskasz ode Mnie odwagę do bronienia Pana Jezusa ukrytego w Najświętszej Eucharystii.

12. W czasie (fizycznego) niebezpieczeństwa przyślę Moich Aniołów, by cię bronili i kierowali.

13. Przeżegnaj się pięć razy tym Świętym Medalionem, a otrzymasz ode Mnie pomnożenie miłości do pięciu Ran Chrystusa.

14. Za każdym razem, gdy ktoś weźmie udział w tym nabożeństwie, otrzyma ode Mnie nawrócenie duszy.

15. Przez to nabożeństwo pod tytułem Pośredniczki Wszystkich Łask i Współodkupicielki, odmienię najbardziej zatwardziałe serce.

16. Udzielę ci łaski postu, pokuty i ofiary w wysokim stopniu, który tak bardzo podoba się Panu Jezusowi.

17. Dostarczę ci sposobności do uzyskania każdej łaski, celem osiągnięcie przez ciebie najwyższego stopnia świętości.

18. Za każdym razem, kiedy jestem wzywana przez ten Medalion pod tytułem Pośredniczki Wszystkich Łask i Współodkupicielki, zostanie posłany przy boku wzywającego jeszcze jeden Anioł, żeby oświecał i pocieszał.

19. Za każdym razem, kiedy rozważa się tajemnice wiary i nadziei w tym Medalionie, zostaje dane rozważającemu większe zrozumienie Woli Bożej.

20. Tym, którzy będą rozważać artykuły wiary, których symbole są w Medalionie, uproszę u Boga Ducha Świętego szczególną łaskę wiary.

21. Ci, którzy będą rozważać miłość Najświętszego Serca reprezentowaną przez Eucharystię Świętą i zjednoczenie z Moim Niepokalanym Sercem, jak to wyraża symbol na Medalionie, uzyskają dla jeszcze jednej osoby skrócenie cierpień w Czyśćcu.

22. Całując Medalion trzy razy dziennie po trzykrotnym znaku Krzyża Świętego, otrzymasz od Trójcy Świętej szczególną łaskę pokory, która będzie dawana w odstępach dziewięciu dni i w każdym Świętym Dniu.

23. Modląc się przed Świętą Eucharystią i rozważając cierpienia dusz w Czyśćcu, jak to przedstawia Medalion, złagodzisz cierpienia wszystkich dusz w Czyśćcu.

24. Modląc się przed Świętą Eucharystią i rozważając symbole odkupienia człowieka, po odmówieniu jeszcze Wierzę w Boga, uwolnisz duszę od Otchłani.

25. Przy tym Medalionie będzie Wielki Anioł, by walczyć ze złym duchem i bronić dusz.

26. Każdemu, kto będzie Mnie prosił pod tytułem Pośredniczki Wszystkich Łask i Współodkupicielki o łaskę Męczeństwa, będzie mu ta łaska dana.

27. Nie umrze w osamotnieniu ani bez pociechy Kościoła.

28. Ogień nie zniszczy twojego domu.

29. Dobroczynność i miłosierdzie staną się twoją wielką miłością na tym świecie i twoim sposobem życia.


Szukaj na tym blogu

POGOTOWIE DUCHOWE POSŁUGI KAPŁANÓW 24H

POGOTOWIE DUCHOWE POSŁUGI KAPŁANÓW 24H
POGOTOWIE DUCHOWE POSŁUGI KAPŁANÓW 24H W POLSCE I ZAGRANICĄ

!RÓŻANIEC RODZICÓW DLA RATOWANIA DZIECI!

!RÓŻANIEC RODZICÓW DLA RATOWANIA DZIECI!
JEŚLI NIE JEST CI OBOJĘTNY LOS NASZYCH DZIECI KONIECZNIE ZAPISZ SIE DO RÓŻY RÓŻAŃCOWEJ I WALCZ O NIE RÓŻAŃCEM!!!

sobota, 24 listopada 2018

PRAWDA O TKZW. MARSZAŁKU PIŁSUDSKIM

CAŁA PRAWDA O MARSZAŁKU PIŁSUDSKIM JAK WALCZYŁ Z KOŚCIOŁEM KATOLICKIM

MERYTORYCZNA KSIĄŻKA OPARTA NA SAMYCH FAKTACH ZACZERPNIĘTYCH Z ARCHIWÓW PAŃSTWOWYCH I MIĘDZYNARODOWYCH

DRUGIE OBLICZE SAMOZWAŃCZEGO MARSZAŁKA





środa, 14 listopada 2018

Kazanie ks. Tomasza Jochemczyka przed Marszem Niepodległości 2018


Czy naprawdę mamy Niepodległość w Polsce???

Czy naprawdę świętujemy Niepodległość Polski???
Radio Chrystusa Króla Łódź



!KLIKNIJ NA LINK PONIŻEJ!

Bonaparte a Niepodległość Polski wrealu24





Duch Bonapartego, krąży nad „Marszem Biało-Czerwonym” i co z tego wynika


Wyjaśniam na wstępnie, że nie chodzi o Marsz Niepodległości zorganizowany przez „Stowarzyszenie Marsz Niepodległości” z jego fundamentalnym, tegorocznym hasłem „Bóg, Honor i Ojczyzna”, ale o rządowy marsz z 11.11.2018 z jego oficjalnym hasłem, neutralnym religijnie „Dla Ciebie Polsko”, zwanym też medialnie „Marszem Biało-Czerwonym”.

Opinia publicznie nie dostrzega takich niuansów, jednak wnikliwych konserwatywno-tradycjonalistycznych komentatorów nie da się szukać.

Wyjaśniam po kolei.

Masoneria w XVIII wieku podjęła realizację wielkiego projektu zmiany paradygmatu katolickich państw aby uczynić je antyreligijnymi, a jeśli to nie możliwe, to przyjemniej indyferentnymi wyznaniowo. Dziś byśmy powiedzieli, że podjęto się zadania „podmiany społeczeństwa”, wtedy nie etnicznie ale mentalnie. Aby oderwać naród od Mistycznego Ciała Chrystusa jakim jest Kościół, popychając go ku naturalizmowi.

Oczywiście pisma filozofów trafiały do elity, a nie do ludu więc to od nich zaczęła się wielka zmiana. W Rzeczpospolitej Obojga Narodów tej pracy podjął się ideowy mason ostatni król Stanisław August Poniatowski, zaczynając bardzo trafnie od tworzenia nowej niekatolickiej, oświeceniowej elity, dzięki nowo założone szkole zwanej Szkołą Rycerską. Wyrzucono z niej naukę katechizmu na rzecz „wykładów z moralności” (ówczesna etyka?), a położono nacisk na „miłość ojczyzny”, „obywatelskość” i „cnoty”. Powstał w ten sposób laicki patriotyzm, bliźniaczo podobny do tego nad Sekwaną. Przez 30 lat swej działalności szkoła wychowała ok. 650 kadetów oraz ok. 300 eksternów, a jej wpływ ideowy trwał, aż do Wielkiej Emigracji z 1831 r.

Diabeł, jest nie tylko ojcem kłamstwa, ale doskonałym psychologiem i socjologiem. Najlepszym, „bez inwazyjnym” sposobem odciągnięcia duszy do Boga jest nastąpienie Dobra Najwyższego, innym dobrem, tu miłością ojczyzny. Dusza myśli, że postępuje właściwie, cnotliwie, ale efekty końcowy jest dokładnie taki sam jak przy każdym grzechu ciężkim. Piekło. Życiorysy większości „patriotów”. przełomu wieków XVIII/XIX, to połączenie gorącego patriotyzm i fanatycznego antyklerykalizmu, jak u autora śpiewanej frazy „dał ma przykład Bonaparte…” Józefa Wybickiego.

Symboliczna jest data powstania Szkoły Rycerskie czyli rok 1765, na 3 lata przed powstaniem Konfederacji Barskiej, z jej hasłem generalnym „Jezus Marya”. Cały program Konfederacji wyrażał katolicki pogląd na miłość Ojczyzny, która, nie jest wartością absolutną, ale środkiem do Ojczyzny Niebieskiej, poprzez Wiarę prawowierną katolicką i państwo katolickie, które jej broni. Klęska Konfederacji Barskiej (60 tysięcy zabitych wg. króla, 14.000 wywiezionych do Rosji, nie znana liczba wcielonych siłą do armii carskiej), oznaczał początek końca tradycjonalistycznego paradygmatu i zastąpienia go oświeceniowym. Patriotyzm bez Boga często przekształca się w niszczący wojenny szowinizm lub antykatolicką furię o potwornej sile rażenia.

Hasło „Honneur et Patrie” otrzymaliście z dobrodziejstwem inwentarza po micie napoleońskiej Francji i było ono mentalnie tak silne, że ukonstytuowano je w ustawie z dnia 1 sierpnia 1919 r. „o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej”. Przełamanie rewolucyjnego paradygmatu w haśle narodowym nastąpiło dopiero dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej z 15 października 1943 r. w umieszczając słowo „Bóg Honor Ojczyzna” na sztandarach oddziałów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Po upadku komunizmu dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” została uchwalona przez Sejm RP w Ustawie z dnia 19 lutego 1993 r. o znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.

I takie hasło „BÓG HONOR OJCZYZNA” zostało ustanowione hasłem tegorocznego Marszu Niepodległości, któremu rząd przeciwstawił hasło lackie, akceptowalne dla wszystkich z wyjątkiem nihilistów: „Dla Ciebie Polsko”. Czyli jak u oświeceniowców, bez Boga miłujących ojczyznę. Bogu nie dziękując za otrzymane dobrodziejstwa. Parta PIS jest ideową, rewolucyjną kontynuatorką patriotów-oświeceniowców.

Aby spuentować tego dnia usłyszałem słowa przełożonego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ks. Karola Stehlina, który w liście do wiernych, przypomniał, że nie zadekretowany w 1927 r. „Mazurek Dąbrowskiego”, jest prawdziwym hymnem katolickiego narodu, a Bogurodzica. Wstyd dla nas Polaków, że katolicki, rodem z niemieckiej Badenii, kapłan musi nas upominać o cześć należą Królowej Polski.

Tymczasem bezbożny hymn, w którym przywołuje się imię burzyciela i niszczyciela kościołów, i klasztorów, pysznego zbrodniarza, konstytuującego rewolucyjny porządek prawny, rozbrzmiewa w kościołach, marszach, paradach w niby jeszcze katolickim narodzie. Podmieniona tożsamość, już nie elity, ale i ludu, zdaje się wyrzucać Boga z myśli, a imię Maryi z pieśni.

Tylko na platformie organizatorów, Marszu Niepodległości, pewna panna intonuje dziękczynne modlitwy, które autor tej Niepodległościowej dygresji powtarzał z garstką słyszących. Pogrobowcy konfederatów barskich.

środa, 7 listopada 2018

Podpisz petycję! Uwolnić Barbarę Poleszuk!

Podpisz petycję! Uwolnić Barbarę Poleszuk!

KLIKNIJ



Niestety, jak pokazuje przykład Barbary Poleszuk, można bardzo łatwo stać się przestępcą za propagowanie postaw patriotycznych. Czas skończyć z takimi praktykami. Dlatego apelujemy o podpisywanie petycji w sprawie natychmiastowego uwolnienia polskiej patriotki i jej uniewinnienia. Wszystkich prosimy o podpisywanie poniższej petycji, którą poseł dr hab. Józef Brynkus przekaże Ministrowi Sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobro.

Warszawa, 31 października 2018 roku


Zbigniew Ziobro
Minister Sprawiedliwości
Prokurator Generalny

P E T Y CJ A

Szanowny Panie Ministrze
Jedną z przyczyn podejmowania oporu wobec komunistycznego totalitaryzmu w Polsce Ludowej była niesprawiedliwość sądów i łamanie przez nie praw obywatelskich. Komunistyczne sądy skazywały obywateli na podstawie fałszywych zeznań funkcjonariuszy milicji obywatelskiej, komunistycznej bezpieki i partyjnego aparatu. Często tę procedurę stosowano wobec działaczy antykomunistycznej opozycji.

Dziś wg tej reguły, za rzekome zadrapanie ręki policjanta, sąd skazał na cztery miesiące aresztu i zamknął za kratami młodą Polkę i patriotkę Barbarę Poleszuk. Ale powód wydania tak surowego wyroku – jak się powszechnie uważa – był inny. To organizowanie przez Barbarę Poleszuk marszów niepodległościowych i uroczystości upamiętniających żołnierzy wyklętych. Nie może się z tym pogodzić lokalna postkomunistyczna klika, wykorzystująca do represjonowania Barbary Poleszuk zarówno policję, jak też spolegliwe wobec niej sądy. Klika ta obawia się patriotycznego wpływu skazanej na młodzież.

Dlatego też w imię uczciwości i sprawiedliwości zwracamy się do Pana Ministra o zwolnienie z aresztu Barbary Poleszuk, by ani Pan, ani urząd, który Pan sprawuje nie był oskarżany o brak wiarygodności i uleganie postkomunistycznym wpływom. 

Domagamy się uwolnienia Barbary Poleszuk.

Podpisy pod petycją:
1. Poseł na Sejm RP dr hab. Józef Brynkus
2. Krzysztof Sitko, redaktor naczelny portalu Pressmania.pl
3. Michał Siwiec-Cielebon, dziennikarz, historyk
4. Tomasz Trzciński, pianista, dyrygent, kompozytor
5. Agnieszka Białek, działacz społeczny, trener biznesu

piątek, 8 czerwca 2018

o. Augustyn Pelanowski OSPPE - Kto mnie ukamienuje?

 Kazania o.A.Pelanowskiego
Ojciec Augustyn Pelanowski, znany paulin kaznodzieja, decyzją Generała Paulinów został przeniesiony z klasztoru wrocławskiego do klasztoru w Łęczeszycach, niedaleko Grójca. Otrzymał zakaz publicznych wystąpień i może odprawiać tylko msze prywatne. Kara za mówienie prawdy - napisał na twitterze dziennikarz Rafał Dudkiewicz z Polskiego Radia24. Wiemy, że o. Augustyn Pelanowski w swoich kazaniach wielokrotnie sprzeciwiał się sprowadzaniu do Polski islamskich imigrantów

środa, 12 kwietnia 2017

Najświętsza Rana Ramienia Pana Jezusa – tutaj nie ma dostępu żadne zło, żaden demon tutaj nie wejdzie

Br. Jan Hruszowiec OFMConv poucza nas na swojej stronie na fb:
Najświętsza Rana Ramienia Pana Jezusa – tutaj nie ma dostępu żadne zło, żaden demon tutaj nie wejdzie. To miejsce gdzie najbardziej doświadczysz mocy dotknięcia Serca Jezusa, tutaj jest Twoja ochrona, przemiana, tutaj jest źródło mocy na wszelkie zło.
Wielu z Was (ostatnio również o tym pisałem niżej, patrz wpis z 27.XI) w swoich modlitwach zanurza trudne sprawy we Krwi Jezusa, to bardzo skuteczna metoda wypraszania wielu łask dla siebie i dla innych. Zawsze zanurzajmy siebie, swoich bliskich, swoje i ich problemy, upadki, choroby, swoje i ich walki, swoje i ich zmaganie się o życie. Czyńmy to podczas każdej Eucharystii po przeistoczeniu, gdy na ołtarzu w kielichu jest już Żywa Krew Jezusa – zanurzajmy tam oczami wiary siebie i wszystko, co masz w sercu, siebie i innych. Krew Jezusa wszystko oczyści, uświęci, wzmocni, oddali zło, namaści na drogę. Do Krwi Jezusa nie ma żadnego dostępu jakiekolwiek zło, Krew Jezusa jest pełną ochroną ciebie. Zanurzajmy nie tylko podczas Eucharystii, ale również w każdej Twojej modlitwie, zawsze gdzieś na świecie odprawia się w tym momencie Msza Święta, zawsze gdzieś na ołtarzu stoi kielich z Jego Krwią.
Dzisiaj chcę Wam podać jeszcze jeden wielki dar, który wypływa z drogi krzyżowej Jezusa, z Jego cierpienia. Zawsze możemy zanurzyć również we Krwi, w Ranie Jezusa, w tej Najboleśniejszej, w Ranie, która powstała od dźwigania krzyża na barku.
Rana ramienia
Jezus przez wielu świętych potwierdził szczególną moc i siłę tej Rany. Potwierdził to przez św. O.Pio, św. Gertrudę, ale najmocniej te prawdę przekazał przez św. Bernarda.
Św. Bernard pytał się raz Pana Jezusa, która z Jego boleści jeszcze przed ludźmi utajona, była największą?
Miałem ciężką ranę, odpowiedział Jezus, w ramieniu, na którym krzyż dźwigałem, ta rana była mi najboleśniejszą. Ponieważ ludzie o tym nie wiedzą, nie pamiętają o niej, oddajże tej ranie cześć, a o cokolwiek przez nią prosić będziesz otrzymasz. Wszyscy, którzy tę ranę pozdrawiać będą, dostąpią odpuszczenia grzechów powszednich, a z śmiertelnych nawrócenie
. (Z aktów z Clairvaux).
Idąc za obietnicą Pana Jezusa wykorzystujmy ten wielki dar, i to, co w naszym i nam bliskim życiu najtrudniejsze, zanurzajmy to w tej Ranie. Poniższa przepiękna ikona, to jedyny obraz jaki do tej pory znalazłem, odzwierciedlająca tę prawdę – jakby ktoś miał inny obraz z tą Raną Jezusa, bardzo proszę niech wklei w komentarz. Zakończę podaniem (jasne, że każdy może się modlić swoimi słowami) modlitwy związanej z tą Raną Jezusa:
”O Najukochańszy Jezu mój, Ty Najcichszy Baranku Boży, ja biedny grzesznik pozdrawiam i czczę TĘ RANĘ TWOJĄ NAJŚWIĘTSZĄ, która Ci sprawiła ból bardzo dotkliwy, gdyś niósł Krzyż ciężki na Swym Boskim Ramieniu. Ból cięższy i dotkliwszy, niż inne Rany na Twoim Świętym Ciele. Uwielbiam Cię oddaję cześć i pokłon z głębi serca.
Dziękuję Ci za Tę Najgłębszą i Najdotkliwszą RANĘ Twego Ramienia. Pokornie proszę, abyś dla tej srogiej boleści Twojej, którą w skutek Tej Rany cierpiałeś i w Imię Krzyża Twego ciężkiego, któryś na tej Ranie Świętej dźwigał, ulitować się raczył nade mną nędznym grzesznikiem, darował mi wszystkie grzechy i sprawił, aby wstępując w Twoje Krwawe Ślady doszedł do szczęśliwej wieczności. Amen ”.
Odmówić trzy razy Ojcze Nasz… i trzy razy Zdrowaś Maryjo.
Powyżej umieszczona modlitwa została podana nam przez św. Bernarda – Opata z Clairraux, który żył we Francji w XII w.
Św. Bernard, dopytując się raz na modlitwie Pana naszego, jaki był największy ból nieznany wiernym, który odczuł na Swym Ciele, podczas swej najświętszej Męki – otrzymał następującą odpowiedz:
Pan Jezus: ”Miałem Ranę na Ramieniu, spowodowaną dźwiganiem Krzyża, na trzy palce głęboką, z której widniały trzy odkryte kości. Sprawiła mi ona największe cierpienie i ból aniżeli wszystkie inne. Ludzie mało o niej myślą dlatego jest nieznana. Lecz ty staraj się objawić ją wszystkim chrześcijanom całego świata. Wiedz, że o jakąkolwiek łaskę prosić mnie będą przez Tą właśnie ranę, udzielę jej – i wszystkim, którzy z miłości do Tej Rany uczczą Mnie odmówieniem codziennie Trzech Ojcze Nasz ….. i Trzech Zdrowaś Maryjo …., daruję im:
1) grzechy powszednie, 
2) ich grzechów ciężkich już więcej pamiętać nie będą, 
3) nie umrą nagłą śmiercią, 
4) w chwili skonania nawiedzi ich Najświętsza Dziewica i uzyskają łaskę i zmiłowanie Moje”.
(Dlatego później Papież Eugeniusz III udzielił na prośbę Św. Bernarda odpustu tym wszystkim, którzy Tę Świętą Modlitwę odmawiają).
Za: https://www.facebook.com/jan.hruszowiec

Ojciec Pio i nieznany stygmat, o którym opowiedział Karolowi Wojtyle: „ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany”.

W jednym z wywiadów kardynał Deskur przytacza relację z tego spotkania, którą usłyszał od Wojtyły: „Z Ojcem Pio rozmawialiśmy jedynie o jego stygmatach. Zapytałem, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Byłem przekonany, że ten w sercu. Ojciec Pio bardzo mnie zaskoczył mówiąc: »Nie, najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany«”.
Była to rana, którą „odkryto” dopiero po śmierci Pio. W 1971 r. brat Modestino Fucci, który otrzymał zadanie uporządkowania rzeczy o. Pio, znalazł wśród nich wełniany podkoszulek ze śladem krwawej wybroczyny o średnicy około 10 cm na ramieniu, blisko obojczyka. Oficjalnie ranę tę uznano dopiero w roku 1987. Wtedy właśnie ks. Gaetano Intrigillo, zajmujący się na co dzień badaniem Całunu Turyńskiego, przedstawił wyniki porównania śladów z podkoszulka z tymi na całunie. Okazało się, że są podobne. Na tej podstawie Intrigillo stwierdził, że plama na podkoszulku Pio jest „znakiem uszkodzeń ciała na prawym ramieniu, które można przypisać tradycyjnemu noszeniu całego krzyża”.
”O Najukochańszy Jezu mój, Ty Najcichszy Baranku Boży, ja biedny grzesznik pozdrawiam i czczę TĘ RANĘ TWOJĄ NAJŚWIĘTSZĄ, która Ci sprawiła ból bardzo dotkliwy, gdyś niósł Krzyż ciężki na Swym Boskim Ramieniu. Ból cięższy i dotkliwszy, niż inne Rany na Twoim Świętym Ciele. Uwielbiam Cię oddaję cześć i pokłon z głębi serca.
Dziękuję Ci za Tę Najgłębszą i Najdotkliwszą RANĘ Twego Ramienia. Pokornie proszę, abyś dla tej srogiej boleści Twojej, którą w skutek Tej Rany cierpiałeś i w Imię Krzyża Twego ciężkiego, któryś na tej Ranie Świętej dźwigał, ulitować się raczył nade mną nędznym grzesznikiem, darował mi wszystkie grzechy i sprawił, aby wstępując w Twoje Krwawe Ślady doszedł do szczęśliwej wieczności. Amen ”.
Odmówić trzy razy Ojcze Nasz… i trzy razy Zdrowaś Maryjo.
*************
Ojciec Pio i Jan Paweł II. Prosty zakonnik, „który potrafi tylko się modlić” i wielki papież, który zmienił oblicze Kościoła i świata. Ich drogi spotkały się kilka razy. Dla Karola Wojtyły było to niezapomniane przeżycie.

Spotkanie owiane legendą

Młody, dwudziestoośmioletni ksiądz Karol Wojtyła, wyświęcony ledwie półtora roku wcześniej w Krakowie, teraz student Papieskiego Międzynarodowego Atheneum Angelicum, z dopiero co obronionym licencjatem i otwartym przewodem doktorskim, jedzie z Rzymu do Foggii, by potem dostać się do odległego o 40 km San Giovanni Rotondo, gdzie żyje słynny kapucyn, mistyk, stygmatyk, o którym mówią całe Włochy. Towarzyszy mu o trzy lata młodszy kolega z Polski, wówczas jeszcze kleryk, ks. Stanisław Starowieyski.
Listopadowe sobotnie przedpołudnie. W biurze Sekretariatu Stanu w Watykanie Angelo Battisti siedzi przy swoim biurku i przegląda dokumenty. Jak co tydzień sprawdza, co jeszcze powinien zrobić przed wyjazdem, a co spokojnie może poczekać do poniedziałku. Do pokoju wchodzi ks. Gugliemo Zannoni, również pracownik Sekretariatu, i wręcza Angelo kopertę: „Przekaż, proszę, ten list o. Pio, to bardzo pilne”. Battisti niemal odruchowo wkładają do teczki z pozostałą korespondencją przeznaczoną dla Stygmatyka z San Giovanni Rotondo. Wiele osób wie o jego kontaktach z o. Pio i często jest proszony o doręczenie mu różnych pism i intencji modlitewnych. Nie ma więc na razie powodu, by traktować list otrzymany z rąk Zannoniego jakoś szczególnie.
Angelo Battisti przez pięć dni tygodnia przepisywał na maszynie dokumenty w watykańskim Sekretariacie Stanu, natomiast w weekendy zajmował się administrowaniem Domu Ulgi w Cierpieniu. Aby pogodzić te dwa zajęcia, w każdą sobotę jechał prawie 400 km z Rzymu do San Giovanni Rotondo, na miejscu doglądał szpitala, a w niedzielę wieczorem wracał do Watykanu. Zazwyczaj trasę tę pokonywał pociągiem, ale tego dnia – zaintrygowany nieco ponaglającym tonem ks. Zannoniego – postanowił pojechać samochodem. Do San Giovanni Rotondo dotarł późnym wieczorem. Okazało się, że na chwilę osobistej rozmowy z o. Pio może liczyć dopiero w niedzielę po południu. Wtedy właśnie doręczył list.
Ojciec Pio poprosił, aby Angelo przeczytał I list na głos. Odczytał więc napisany na firmowym papierze Krakowskiej Kurii Metropolitarnej tekst: „Wielebny Ojcze, proszę o modlitwę w intencji czterdziestoletniej matki czterech córek z Krakowa w Polsce (podczas ostatniej wojny przebywała pięć lat w obozie koncentracyjnym w Niemczech), obecnie ciężko chorej na raka i będącej w niebezpieczeństwie utraty życia: aby dobry Bóg przez wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy okazał swoje miłosierdzie jej samej i jej rodzinie”. Data: 17 listopada 1962 r. Podpis: Karol Wojtyła, Wikariusz Kapitulny Krakowa w Polsce.
Dopiero teraz Battista się zdziwił. Po co był ten pośpiech? List był jak tysiące innych, które przekazywał kapucyńskiemu mistykowi. Nazwisko biskupa też nic mu nie mówiło. W prawdziwe osłupienie wprawiły go jednak dopiero słowa o. Pio: „Angelino, jemu nie można odmówić. Zapewnij go, że będę się gorąco modlił za tę mamę”. Wracając do Rzymu, Angelo nadal zastanawiał nad tym, co usłyszał od Pio. Po powrocie wypytał w pracy jeszcze kilku kolegów, ale żaden z nich nie umiał powiedzieć nic szczególnego o tym polskim biskupie.

już dobrze?

Karol Wojtyła, który przybył do Rzymu miesiąc wcześniej, w październiku 1962 r., na pierwszą sesję II Soboru Watykańskiego, rzeczywiście nie był wówczas zbyt dobrze znany w Watykanie. Dopiero niedawno został biskupem. Wyjeżdżając z Krakowa, dowiedział się, że jego przyjaciółka, Wanda Półtawska, jest ciężko chora. Kiedy był już w Rzymie, dostał od jej męża telegram, z którego dowiedział się, że stan kobiety się pogarsza. Lekarze byli prawie pewni, że przyczyną jest nowotwór złośliwy, dawali jej zaledwie 18 miesięcy życia. Młody biskup powiedział o tym najbliższej mu w Rzymie osobie – księdzu Andrzejowi Marii Deskurowi, który już od dziesięciu lat pracował w Watykanie. To on doradził przyjacielowi, by polecił ich wspólną znajomą modlitwom o. Pio. W tym czasie Deskur przebywał w sanatorium po zawale serca, ale zaofiarował się, że zajmie się przekazaniem listu do rąk stygmatyka, doskonale znał bowiem Zannoniego i Battistiego, utrzymujących stały kontakt z o. Pio.
Tydzień po napisaniu listu – 28 listopada – Wojtyła zadzwonił do męża Półtawskiej. Dowiedział się od niego, że w sposób niewytłumaczalny dla lekarzy nowotwór zniknął. Biskup nie miał wątpliwości, że cud wyprosił o. Pio. Kilka dni później ponownie napisał do niego, tym razem gorąco dziękując za modlitwę.
Podobnie jak poprzednim razem doręczycielem listu był Angelo Battisti. Ojciec Pio znowu poprosił go o odczytanie listu na głos. Bardzo odpowiadało to Battistiemu, ponieważ był niezwykle ciekawy dalszego ciągu tej historii. O. Pio nie reagował w ogóle na treść listu. Dopiero po kilku minutach poprosił, aby zachować oba listy, ponieważ któregoś dnia „będą bardzo ważne”. Po śmierci o. Pio, Battisti włożył je do większej koperty i schował w domu w szufladzie biurka. Odnalazł je przypadkiem w październiku 1978 r.
Po powrocie do Polski Karol Wojtyła nie omieszkał opowiedzieć Wandzie Półtawskiej o wstawiennictwie o. Pio. Mówił o nim z wielką żarliwością, ale jej trudno było uwierzyć, że nieznany jej włoski mistyk wybłagał dla niej cud. Gdy w 1967 r. Półtawskiej udało się wyjechać za granicę, postanowiła jednak odwiedzić także San Giovanni Rotondo. Tam po Mszy św. podszedł do niej o. Pio, położył rękę na jej głowie i zapytał: „A więc już dobrze?”. Od tej pory miała pewność, że to jego modlitwie zawdzięcza uzdrowienie.
Być może to, że Karol Wojtyła doświadczył bezpośrednio mocy modlitwy o. Pio, upewniło go o świętości tego zakonnika. Od tej pory wielokrotnie manifestował to swoje przekonanie w różnych miejscach i przy różnych okazjach. Być może jednak uzdrowienie to tylko potwierdziło opinię, jaką miał o kapucyńskim stygmatyku już od kilkunastu lat, czyli od swojego pierwszego – a właściwie jedynego – z nim spotkania w 1948 r.

tajemnicza rana

Pod koniec listopada 1946 r. młody ksiądz Karol Wojtyła rozpoczął w Rzymie swoje studia. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że tu po raz pierwszy usłyszał o Pio, o stygmatach, o przypisywanych mu cudach, ale również o towarzyszących tej postaci kontrowersjach. W swojej książce „Dar i tajemnica” Jan Paweł II wspomina, że bardzo „chciał zobaczyć ojca Pio, uczestniczyć w odprawianej przez niego Mszy św. i – o ile to możliwe – wyspowiadać się u niego”. Co go tam ciągnęło? W marcu 1947 r. zmarł po długich i bardzo ciężkich cierpieniach ojciec duchowy Karola Wojtyły, Jan Tyranowski. On zaszczepił w nim fascynację mistyką, niejako wprowadził go w świat św. Jana od Krzyża i św. Teresy. Przez pewien czas Karol Wojtyła nosił się nawet z zamiarem wstąpienia do Karmelu. Może chciał znów na własne oczy zobaczyć kogoś, kto obcuje z Bogiem tak blisko jak krawiec Tyranowski. A może była to zwykła ciekawość…
Karol Wojtyła pojechał do San Giovanni Rotondo po Wielkanocy 1948 r. Kiedy wraz z przyjacielem, ks. Stanisławem Starowieyskim, dotarli na miejsce, był już późny wieczór. Udali się do kościoła, ale ten już z wolna pustoszał. Wojtyła wszedł jednak do zakrystii, gdzie Pio miał zwyczaj spowiadać mężczyzn (kobiety spowiadał w kościele). Nie zdążył się co prawda wyspowiadać, ale udało mu się zamienić ze Stygmatykiem kilka słów.
Wokół tego króciutkiego spotkania narosło w późniejszym czasie wiele legend. Szczególnie wiele spekulacji pojawiło się po zamachu na Jana Pawła II w 1981 r. Wtedy to na pierwszej stronie „La Gazzeta del Mezzogiorno” ukazał się artykuł zatytułowany: „»Będziesz papieżem we krwi« – powiedział mu ojciec Pio”. Przez następny miesiąc prasa wrzała, pojawiały się kolejne wersje proroctwa i komentarze. Mimo że Jan Paweł II co najmniej trzykrotnie zaprzeczał, jakoby miał usłyszeć od o. Pio jakiekolwiek proroctwo, echa tej plotki pojawiają się w różnych publikacjach do dzisiaj. W jednym z wywiadów kardynał Deskur przytacza relację z tego spotkania, którą usłyszał od Wojtyły: „Z Ojcem Pio rozmawialiśmy jedynie o jego stygmatach. Zapytałem, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Byłem przekonany, że ten w sercu. Ojciec Pio bardzo mnie zaskoczył mówiąc: »Nie, najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany«”.
Była to rana, którą „odkryto” dopiero po śmierci Pio. W 1971 r. brat Modestino Fucci, który otrzymał zadanie uporządkowania rzeczy o. Pio, znalazł wśród nich wełniany podkoszulek ze śladem krwawej wybroczyny o średnicy około 10 cm na ramieniu, blisko obojczyka. Oficjalnie ranę tę uznano dopiero w roku 1987. Wtedy właśnie ks. Gaetano Intrigillo, zajmujący się na co dzień badaniem Całunu Turyńskiego, przedstawił wyniki porównania śladów z podkoszulka z tymi na całunie. Okazało się, że są podobne. Na tej podstawie Intrigillo stwierdził, że plama na podkoszulku Pio
jest „znakiem uszkodzeń ciała na prawym ramieniu, które można przypisać tradycyjnemu noszeniu całego krzyża”.
Dlaczego jednak Pio nie powiedział o tej ranie swoim współbraciom, a młodemu polskiemu księdzu, który zabłąkał się gdzieś w zakrystii? Wiele osób dopatruje się w tym zdarzeniu dowodu na to, że święty stygmatyk przeniknął przyszłość Wojtyły już w czasie tego pierwszego spotkania. A może to tylko dopisywane po latach interpretacje?
Karol Wojtyła wyspowiadał się u Ojca Pio dopiero następnego dnia, uczestniczył też we Mszy św. celebrowanej przez Stygmatyka. Wspominał to wiele lat później: „Miało się świadomość, że tu na ołtarzu w San Giovanni Rotondo spełnia się ofiara Samego Chrystusa, ofiara bezkrwawa, a równocześnie te krwawe rany na rękach kazały myśleć o całej tej ofierze, o Ukrzyżowanym. Poniekąd do dzisiaj mam przed oczyma to, co wówczas widziałem. To pierwsze spotkanie z żywym jeszcze Stygmatykiem z San Giovanni Rotondo uważam za najważniejsze i za nie w szczególny sposób dziękuję Opatrzności”.

„w jakim punkcie jesteśmy ze Sprawą?”

Karol Wojtyła był zatem zafascynowany postacią Pio na długo przed oficjalnym uznaniem jego zasług przez Kościół. Według Wandy Półtawskiej, po śmierci o. Pio Wojtyła modlił się nie za niego, ale do niego, prosząc o wstawiennictwo w różnych sprawach. Nic więc dziwnego, że gdy w 1972 r. postulator procesu beatyfikacyjnego o. Bernardino da Siena rozesłał do kardynałów, arcybiskupów, biskupów oraz „osobistości świata eklezjalnego”6 prośbę, aby pisali listy postulacyjne do papieża, jedna z pierwszych odpowiedzi przyszła od episkopatu polskiego. W jej treści powoływano się na osobiste doświadczenia „niektórych z nas” związane ze spotkaniem o. Pio. Nie ma wątpliwości, kto był redaktorem tego listu.
„Każdego dnia modlę się do o. Pio” – miał powiedzieć kardynał Karol Wojtyła do swojego przyjaciela kardynała Deskura, gdy w pierwszych dniach listopada 1974 r. odwiedzili San Giovanni Rotondo wraz z kilkoma innymi polskimi księżmi. Tak krakowski kardynał chciał uczcić kolejną rocznicę swoich święceń kapłańskich. Po odprawieniu Mszy św. w krypcie przy grobie o. Pio, Wojtyła tak długo modlił się w tym miejscu, że inni kapłani zmęczyli się czekaniem na niego. Wieczorem natomiast, odprawiając drogę krzyżową, najdłużej zatrzymał się przy V stacji, gdzie wizerunek Cyrenejczyka zastąpiono postacią o. Pio. Ze świecą w dłoni, oparty o ścianę Wojtyła westchnął podobno: „Biedny Jezus… Cyrenejczyk…”. Na pamiątkę tej wizyty otrzymał od kapucynów tom wydanych listów o. Pio – „Epistolario”. Książkę tę znaleźli dziennikarze w pokoju Karola Wojtyły w Kurii Krakowskiej po zakończeniu październikowego konklawe w 1978 r.
Z powodu ciągłego sprzeciwu Kongregacji Doktryny Wiary nie można było rozpocząć procesu beatyfikacyjnego o. Pio z Petrelciny. Gdy więc papieżem został Karol Wojtyła, w San Giovanni Rotondo zapanowała radość. Postulator generalny od razu postanowił zwrócić się bezpośrednio do Jana Pawła II, by „z powodów prawnych i etycznych podjął jak najszybciej proces rozpoznawczy dotyczący życia i cnót o. Pio”7. Papież podobno natychmiast zainteresował się tą sprawą, a zainteresowanie to sprawiło, że Kongregacja Doktryny Wiary zezwoliła wreszcie na rozpoczęcie przygotowań do procesu, który oficjalnie ruszył w 1982 r. Aby wzmocnić wyrażane wielokrotnie uznanie dla kapucyna z Petrelciny, Jan Paweł II przyjął nawet zaproszenie do San Giovanni Rotondo. Na dwa dni przed setną rocznicą urodzin o. Pio, 23 maja 1987 r., po raz trzeci odwiedził to miejsce. Tym razem również bardzo długo modlił się na kolanach przy grobie o. Pio. Był to bardzo ważny gest: po raz pierwszy papież uklęknął przy grobie osoby niekanonizowanej. Jan Paweł II powtórzył później ten gest przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki.
W 1990 r. otwarto właściwy proces beatyfikacyjny. Biskup Edward Nowak, który był wtedy sekretarzem Kongregacji do Spraw Świętych, wyznał potem: „Ojciec Święty nie tylko zachęcał mnie do posuwania naprzód procesu o. Pio, lecz wręcz mnie dręczył, jeżeli można tak powiedzieć. Często, gdy siadaliśmy razem przy stole, jego pierwsze pytanie brzmiało: »W jakim punkcie jesteśmy ze Sprawą? W jakim punkcie jesteśmy ze Sprawą?«. Odpowiadałem: »Ojcze Święty, z San Giovanii Rotondo i diecezji Manfredonia przysłano nam dwie szafy dokumentów, to znaczy 104 tomy dotyczące procesu. Jeżeli Wasza Świątobliwość upoważni mnie do spalenia trzech czwartych, jutro będziemy mieli beatyfikację i kanonizację«. Ojciec Święty odpowiadał: »Nie, nie. Badajcie dobrze, badajcie dobrze te materiały«”. Te starania znalazły swój finał w 1999 r., gdy o. Pio został beatyfikowany. Trzy lata później został kanonizowany.

sobowtór ojca Pio

Kilka miesięcy temu świat obiegła wiadomość, że odnaleziono trzeci list Karola Wojtyły do o. Pio. Odkryty został jako kopia w archiwum Kurii Krakowskiej w związku z procesem beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Był wysłany z Rzymu 14 grudnia 1963 r. po drugiej sesji Soboru. Biskup krakowski dziękował w nim za uzdrowienie syna adwokata z Krakowa i polecał modlitwom o. Pio „sparaliżowaną kobietę z tej archidiecezji” oraz swoją osobę i trudne sprawy Kościoła krakowskiego. To odkrycie wywołało cały szereg spekulacji i śledztw na temat istnienia pozostałych – nieznanych – listów Wojtyły do włoskiego stygmatyka. Powrócił wątek niezwykłej więzi między nimi. Wraz z upływem czasu wydaje się ona coraz bardziej widoczna, choć może nie tak spektakularna, jakby sobie tego niektórzy życzyli.
Jan Paweł II był niewątpliwie czcicielem stygmatyka z San Giovanni Rotondo, przekonanym o jego świętości nawet wbrew opiniom innych hierarchów. Nazywał go wzorem kapłana, żywym obrazem Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego, kamieniem węgielnym. Przypominał jego rozmodlenie i zaangażowanie w niesienie pomocy cierpiącym – zarówno w sferze fizycznej, jak i duchowej. Dom Ulgi w Cierpieniu nazywał największym cudem Świętego z Petrelciny.
Co myślał o. Pio o Karolu Wojtyle, nie wiemy. Czy widział w nim przyszłego wielkiego papieża, czy też po prostu wyczuł w tym młodym człowieku podobną do swojej tęsknotę za Bogiem i dlatego darzył go pewną czułością, którą chcielibyśmy dziś widzieć jako wyjątkową?
Niektórzy nazywają Jana Pawła II „duchowym i cielesnym sobowtórem o. Pio”. Na pewno wiele łączyło tych dwóch kapłanów: mistyczna duchowość, maryjność (obaj nie rozstawali się z różańcem), serdeczność, życzliwość, a także cierpienie. Po kanonizacji o. Pio biskup Antoni Pacyfik Dydycz, kapucyn, powiedział: „Osobiście bolałem, patrząc na Ojca Świętego, gdy z trudem i wysiłkiem wypowiadał słowa, on, który miał taką łatwość wymowy i taki piękny głos… Myślę, że tym, co połączyło Padre Pio i Ojca Świętego Jana Pawła II było ich przeżywanie cierpienia i ofiarowanie go Bogu podczas sprawowania Mszy św.”.
Teraz, w XXI w., możemy mieć też niejasne przeczucie, że obydwaj odegrali bardzo ważną rolę w tym, co nazwane zostało „objawieniem światu prawdy o Bożym Miłosierdziu” – jeden jako jego szafarz, drugi jako gorący orędownik. Zresztą jeśli spojrzymy na ubiegłe stulecie, to cztery wielkie postacie Kościoła tego czasu: św. Faustyna Kowalska, św. Ojciec Pio, Matka Teresa z Kalkuty i Jan Paweł II, wpisują się w jeden nurt duchowości, oparty na opowiadaniu o Miłosierdziu Boga, czynem lub słowami.
o. Pio i JPII

poniedziałek, 21 września 2015

Joseph Nitchthauser – Brazylijski Żyd broni Polaków przed oszczerczą kampanią nienawiści

Wywiad przeprowadzony przez Juliusza Osuchowskiego z Josephem Nichthauserem.

Brazylijski Żyd broni Polaków przed oszczerczą kampanią nienawiści:


 Skąd, proszę Pana bierze się opinia, ze Polacy są antysemitami. Kto te opinie rozgłasza? Czy inaczej propaguje ja na cały świat?
Joseph Nitchthauser:
Polska, proszę Pana…
Chodzi o to, ze myśmy im (nazistom) pomagali. Ja to powiedziałem dla telewizji brazylijskiej. Ja się nie boję nikogo. Szczególnie nie boję się Żydów. Jestem Żydem, umrę Żydem. Polska była jedynym z siedemnastu krajów, które naziści zajęli, republik, monarchii, który nie dostarczył ani jednego esesmana, ani dobrowolnie, choćby jednego żołnierza do Wehrmachtu. Wszystkie inne kraje dostarczyły.
Ukraińcy, Litwini – byli gorsi jak esesmani niemieccy. SS holenderskie – było jeszcze gorsze. Dania – ten piękny kraj, który uratował prawie wszystkich swoich Żydów, dostarczał kontyngenty SS. Francja – była jedynym krajem z krajów okupowanych, w którym Żydów francuskich NIE wyaresztowali Niemcy. Zrobiła to policja francuska bez żadnego ponaglania i rozkazu niemieckiego. A nie mówi się o tym jak myśmy, Żydzi pomogli nazistom nas zniszczyć.
W Oświęcimiu prawie wszyscy znajdujący się tam esesmani byli ranni i przysyłani z różnych frontów. Aby zagazować, a potem spalić, czasem 10 tysięcy, czasem 20 tysięcy ludzi dziennie, potrzeba było paręset osób, aby przy tym strasznym procederze pracowali.
Ss-mani prawie, co dwa tygodnie wybierali spośród więźniów żydowskich mocnych, zdrowych mężczyzn, grupę trzystu do pięciuset ludzi, którzy byli przydzielani do pracy w krematoriach i komorach gazowych. Po trzech tygodniach taka grupa szła do komory gazowej, a esesmani wybierali nową.
Nigdy według mojej wiedzy i badań, ja do dnia dzisiejszego jeszcze badam problem Holokaustu, nie znalazłem żadnego przypadku, aby ktokolwiek, chociaż jeden Żyd powiedział – nie – ja nie będę pracował przy tym! Co ryzykował? – Tylko tyle, że by go od razu zastrzelili. Ci wszyscy, co pracowali w tych komandach, wiedzieli, że umrą, że nie będą do końca wojny pracować w krematorium, ładować trupy do pieców, czy wyrywać złote zęby z zagazowanych ludzkich zwłok i ładować je na wózki, aby dowieźć do krematorium.
Na polach pracowali Polacy, w fabrykach więcej pracowało Ukraińców, bo Polacy nie chcieli pracować solidnie i Niemcy nigdy nie wiedzieli, co oni wymyślą i zrobią im na złość. Żydów zmuszono oczywiście, aby pracowali w krematoriach i komorach gazowych! Ale można było nie chcieć! Chciało się uratować życie, tylko na jakieś dwa tygodnie?
Tak samo w gettach! Przecież Gettami administrowali Żydzi. Byli tam żydowskie władze, żydowska policja wykonująca polecenia niemieckie. To nie Polacy pomagali Niemcom wyznaczać Żydów do transportów – to robili Żydzi. To nie Polacy pilnowali niemieckiego porządku w gettach, ale Żydzi. Nie znam przypadku, aby Żydzi administrujący gettem, odmówili wykonania niemieckiego polecenia. Przecież za to groziło tylko zabicie i to tylko jednej osoby, a nie całej rodziny, jak groziło to Polakom za pomoc Żydowi, a Polacy to robili. Ja jak coś robię, to robię aż do końca i nic nie mówię, na co nie mam 100% dowodów. Ja mam tutaj dokument, który został opublikowany w prasie żydowskiej, tutaj, w Brazylii. W “Redzenia Judaika” – Żydzi amerykańscy nie zrobili prawie nic, aby ratować Żydów europejskich przed zagładą.
Ten, co to napisał, to nie był idiota – to był Żyd, który doskonale wiedział, co i dlaczego pisze. Nazywał się Oskar Minc. On jeszcze żyje, jest na emeryturze. A co zrobiły inne rządy jeszcze przed 1939 rokiem? Anglicy zamknęli bramy. Delegacji żydowskiej, która udała się do Australii z prośbą o wpuszczenie tam Żydów europejskich, powiedziano, ze nie mają tam żadnych problemów rasowych i nie chcą ich też importować z Europy. Zamknęli drzwi dla Żydów.
A wie pan, który kraj otworzył swoje granice wtedy dla Żydów? Nie wie pan?
POLSKA, proszę pana.
Francja wpuściła nieliczną grupę uchodźców. 
Polska otworzyła zupełnie granice. Ja nie wiem, dlaczego dyplomacja Polska o tym zupełnie nie mówi. Jak nie wiedzą – to mogą mnie zawołać, jako świadka.
Joseph Nitchthauser: Proszę Pana! Polski antysemityzm to jest straszne głupstwo. Ja tu walczę z moimi Żydami o to. Ja tu byłem przez osiem lat prezydentem Federacji Żydowskiej i zawsze z nimi walczyłem. Pokolenie, które się tutaj urodziło, zostało nauczone przez swoich rodziców, którzy urodzili się w Polsce, ze Polak to antysemita.
Mój ojciec urodził sie w Niemczech pod Gliwicami i w domu z dziećmi mówił po polsku i po niemiecku, tak jak prawie wszędzie na Śląsku. Ludzie miedzy sobą mówili trochę po polsku, trochę po niemiecku.
Juliusz Osuchowski: Parę lat temu w Waszyngtonie zostało otwarte muzeum Holokaustu Żydów w czasie drugiej wojny światowej w Europie. Jeden z moich znajomych nazwał je Muzeum Wstydu Żydów amerykańskich.
Joseph Nitchthauser: Święte słowa, proszę Pana. To jest naprawdę muzeum wielkiego wstydu Żydów z USA. Ludzie, którzy nic nie zrobili, aby pomoc innym ludziom, zwłaszcza, gdy trzeba było ratować życie ludzkie, najchętniej obwiniają innych o grzech zaniechania. Tak, innych! Bardzo łatwo jest pokazać na innych i ich obwinić, nie mówiąc nic o sobie, lub o swej rodzinie. Dziś w USA Żydzi chcą zapomnieć, chce się wybielić środowisko tamtejszych Żydów od grzechu zaniechania w stosunku do ich braci w ogarniętej straszna wojna Europie. Bardzo jest wygodna pozycja do obrony podnoszenie krzyku o antysemityzm.
Był Pan może w Izraelu?
Juliusz Osuchowski: Nie
Joseph Nitchthuser: A to szkoda. W Jerozolimie jest słynne muzeum zwane Jad Ba Sen. Obok tego muzeum jest taka aleja gdzie są drzewa. Na każdym drzewie jest tabliczka. Na tabliczkach są nazwiska rodzin i ludzi nie Żydów, którzy w czasie okupacji uratowali życie Żydom. I wie Pan, co? Tam są prawie tylko polskie nazwiska! Tam stoją te tabliczki. Do dzisiejszego dnia nikt ich nie wyciągnął. A Żydów w Polsce było dużo, w niektórych miasteczkach było ich prawie 90%, a całym kraju w gruncie rzeczy to wynosiło w stosunku do całej ludności jakieś 15%.
Jak sobie można wyobrazić Francję, która ma jakieś 60 milionów ludzi? Dzisiaj Żydów we Francji jest niewielu, a jak wielki jest tam antysemityzm obecnie. Wystarczy tylko mały ogień z zapałki, aby wybuchła rasistowska awantura.



Obwieszczenie władz Generalnego Gubernatorstwa z września 1942, mówiące o karze śmierci za ukrywanie Żydów, jak również za sprzedaż lub dostarczanie pożywienia
Nikt ze środowiska Żydów w USA słowem nie wspomina o tym, ze Polska była jedynym krajem na świecie, gdzie Żyd mieszkający, urodzony w niej, nie był zmuszany do mówienia po polsku. Nie było nawet takiego prawa, które zobowiązywałoby Żyda do znania oficjalnego języka, jakim był język polski.
Wiec gdzie ten antysemityzm polski? 
Proszę pomyśleć o wolnej republikańskiej Francji, w której około 15% ludzi nie mówiłoby po francusku. Czy w kolebce wolności, USA gdzie 15% obywateli nie mówiłoby po angielsku, czy o Brazylii? Ludzie mówią, ale nie wiedza, o czym mówią, nie rozumieją słowa antysemityzm, swoje słabości przypisują innym: to nie my, to oni.
W Brazylii jest dyskryminacja w stosunku do czarnych, bo widzi się ich inna skore. Nie wolno tu jednak nikomu powiedzieć np. “ty jesteś Żydem parszywym”. Jest prawo, ja książkę z nim mam tutaj na biurku, kto je lamie idzie od razu do wiezienia – mówi Joseph Nitchthauser w obszernym wywiadzie udzielonym panu Juliuszowi Osuchowskiemu. – Nie ma w takim wypadku “habeas corpus”, czyli wypuszczenia za kaucja. Ryzykuje się od dwóch do pięciu lat wiezienia, ale w wielu wypadkach to tylko teoria.
Naturalnie prawnie dyskryminacja i rasizm jest tu zabroniony, ale faktycznie on jest, na szczęście, nie wszędzie. Dyskryminacja w stosunku do Żydów jest słaba, bo oni tu już nie są handlarzami. Jednak są przypadku i nietolerancji w stosunku do Żydów.
A dlaczego o to pytałem w telewizji? Ja się zapytałem w telewizji, kim jest Dawid Wilbernstain, który jest mężem córki naszego prezydenta F. H. Cardozo. Czy byle, jaki Żyd w Polsce nazywał się Dawid Wilbernstain? Ten zięć naszego prezydenta ma ładną gębę, wygląda jak aktor filmowy, jemu nikt nie odważy się powiedzieć, ze jest Żydem.
Ja rzadko mowie po polsku, bo obecnie tu w Belo Horizonte jest bardzo mało Polaków. Mowie tak jak mowie do dzisiejszego dnia, to miedzy innymi, dlatego, ze przez długi czas tłumaczyłem dla wojska. Jak Ojciec Święty Jan Paweł II objął pontyfikat w Watykanie, to wtedy II sekcja wojska, ta anty-szpiegowska zaczęła mu posyłać wiadomości o sytuacji kościoła w Brazylii. Ale Ojciec Święty nie odpowiadał. Pewnego dnia zwrócili się do mnie.
Ja publikowałem tutaj w gazecie, ze dostałem błogosławieństwo od Ojca Świętego. To jest inna historia, bo moja siostra nieboszczka była jego koleżanką. Tylko ja się urodziłem w Bielsku, a cala moja rodzina jest z Wadowic. Moja siostra, która zmarła cztery lata temu, była koleżanką Ojca Świętego. Ona urodzona była w 1920 roku w grudniu, a Ojciec Święty w 1920 roku w maju. A w Wadowicach wtedy była tylko jedna szkoła podstawowa wiec oni chodzili do niej razem do jednej klasy. Pewnego dnia ja napisałem do Ojca Świętego, bo siostra nie chciała, wstydziła się. Napisałem, ze moja siostra Fela była koleżanką Waszej Świątobliwości. W miesiąc potem otrzymałem odpowiedz. W jakiej postaci? Fotografii w kolorach, mam ja tam na ścianie nad biurkiem w pokoju gdzie daje lekcje. Jest to podobizna Ojca Świętego, a z tylu własną ręką napisane błogosławieństwo – “Niech was Bóg Wszechmogący błogosławi w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego Amen” – Jan Paweł II.
Ja mam przyjaciela do dnia dzisiejszego tu w naszej gazecie, patrz – powiedziałem – dostałem błogosławieństwo od Ojca Świętego. No to ja to opublikuje. No i opublikował. Wojsko to przeczytało. Pewnego dnia dostałem zaproszenie, żeby do nich przyjść do czwartego pułku piechoty. Tam poprosili mnie o tłumaczenie jednej stronicy. Oni dali takie krótkie wiadomości o kościele w całej Brazylii. To było dla mnie zupełnie łatwe. Przetłumaczyłem, a oni posłali. Otrzymali odpowiedz po raz pierwszy, ale po polsku, podpisana przez księdza Dziwisza. Czy go Pan zna?
Juliusz Osuchowski: Tak, wiem, kto to jest, ale nie znam go osobiście.
Joseph Nitchthauser: A ja go znam osobiście. On mnie zaprowadził później, jak się ożeniłem, moja pierwsza zona zmarła, to się ożeniłem z Marta. I zrobiłem jej niespodziankę. Pojedziemy do Europy – powiedziałem – i zostaniemy przyjęci przez Ojca Świętego. Jest tu fotografia. Tak, widziałem ja. Była to dla nas tylko audiencja, ale tak się tam coś podziało. Ksiądz Dziwisz powiedział: no, dzisiaj jeszcze muszę przyjąć więcej ludzi, przyjdą jeszcze trzy parki i one będą razem z wami. I przyszli, ale Ojciec Święty mówił tylko ze mną. Po polsku! A później ksiądz Dziwisz nas odprowadził z biblioteki Ojca Świętego aż na sam dol. Tam pocałowałem go w rękę. Było bardzo ładnie.
Ostatnio publikowali tutaj dokument, ze Watykan prosi o przebaczenie i tak dalej, ze katolicyzm nie zrobił dosyć dla Żydów. Ja uważam, ze nawet nie potrzebowali iść tak daleko. Nikt nie mógł nic zrobić dla Żydów. Nikt! To była ta tragedia. Nikt, ani Ojciec Święty, ani księża, ani nikt. Pomimo wszystko jednak robili. Ja nie rozumiem, dlaczego Watykan musiał prosić o przebaczenie? Przede wszystkim Papież Pius XII zrobił, co mógł. Jeśli by zrobił więcej, to by posłano tam dwóch esesmanów i by go tam zastrzelili w Watykanie i nikt by nawet nie gwizdnął. Nikt by nic nie mógł zrobić.
Tu, w Belo Horizonte, jest jedna rodzina, zresztą bardzo starych ludzi, Żydów niemieckich, którzy uciekli z Niemiec, przeszli do Włoch i w 1942 roku, w pełnej wojnie, otrzymali paszporty Watykanu i przyjechali do Brazylii. W pełnej wojnie, proszę Pana! Tutaj mieszkają, a w Sao Paulo jest wiele takich rodzin. Słyszał Pan na pewno o świętym Maksymilianie Kolbe? Ja zostałem przywieziony do Oświęcimia w cztery miesiące po jego śmierci. Jeszcze się dużo mówiło o nim. Ja już trzy razy byłem w telewizji i trzy razy opowiadałem o świętym Maksymilianie Kolbe. Zawsze byłem przejęty tym. Nie mogłem zrozumieć, jak można się poświęcić tak dalece za drugiego człowieka, którego nawet nie znal. On tylko słyszał, ze ten porucznik powiedział “o, moja zona, moje dzieci”, bo został wyznaczony żeby poszedł do tej celi głodowej. A ksiądz Kolbe wyszedł z szeregu, nie? I powiedział: “Ja chce iść”. I poszedł.
Ja otrzymałem dokumenty – z Polski dokumenty, z Niepokalanowa – gdzie się przypuszcza, dlaczego on został zaaresztowany. Bo został zaaresztowany całkiem zwyczajnie przez gestapo. Przyjechali do klasztoru i zabrali go. Najpierw posłali go do Pawiaka w Warszawie, a potem do Oświęcimia. Wiec miedzy innymi przypuszcza się, ze ofiarowali mu obywatelstwo niemieckie, przypuszczając ze Kolbe jest pochodzenia niemieckiego. Oni nie przyjął. W swoich kazaniach on zawsze dawał do zrozumienia, bo był człowiekiem bardzo inteligentnym, ze to nie jest w porządku to, co robią z Polakami, Żydami i innymi narodami naziści. On dal osobiście rozkaz, polecenie, – o czym dużo Polaków nie wie do dnia dzisiejszego, ja to mowie nie od siebie, ja mam dokumenty, – aby otworzyć drzwi wszystkich klasztorów reguły franciszkańskiej, on był franciszkaninem, aby przyjąć Polaków i Żydów, którzy zostali przez nazistów wyrzuceni z Pomorza. Jak on dal ten rozkaz, to w miesiąc potem przyjechało po niego auto i tak się skończyło.
No to jak można mówić, ze nie pomagali. Nawet Francuzi, którzy sami wydali Niemcom wszystkich swoich Żydów, pomagali. Nie na tyle, co Polacy, ale pomagali. Dzisiejszy arcybiskup Paryża, od którego tutaj mam list, zaraz go pokażę, Jan Maria Lustinger urodzony jest we Francji, ale jego rodzice byli Żydami z Bielska, z mojego miasteczka. Miasteczka, w którym ja się urodziłem. Oni pojechali do Francji już w 1925 roku. Dzisiejszy Kardynał Lustiger urodził się w 1926 roku i cala jego rodzina i on tez byli normalnymi Żydami. Nie wszyscy we Francji byli i są radzi z tej Papieskiej decyzji.
Po wkroczeniu Niemców do Francji, Francuzi złapali jego rodziców. Lustigera i jego starszego brata nie złapali, gdyż schowali się oni gdzieś w piwnicy. Obu tych chłopców – to były prawie ze jeszcze dzieci – wzięli dobrzy ludzie do gór nad granice ze Szwajcaria i tam uratowali się u górali francuskich. W międzyczasie Lustiger poprosił o chrzest. Przechrzcił się na katolicyzm, jego brat nie. Jak skończył 16-16 lat powiedział: “ja chce być księdzem”. I dzisiaj jest kardynałem. Brat jego jest w Izraelu, mieszka w jednym kibucu. Nie wszyscy we Francji byli i są radzi z tej Papieskiej decyzji. Ale nie można było ratować. Za ratowanie Żyda, za danie mu talerza zupy, na terenie tylko Polski, jeżeli Niemiec złapał, mógł zastrzelić, od razu na miejscu i Żyda i Polaka, jeżeli chciał. Oni mieli władzę nad śmiercią i nad życiem we wszystkich państwach, które oni zajęli. Oni byli wszechwładni. Tak, ze nie było możliwości, trzeba było mieć bardzo dużo odwagi, żeby pomoc Żydowi.
Polskę i Polaków zawsze bronię, bo tak mnie rodzice nauczyli. I tak jak analizowałem dzisiaj, a mam na karku już siedemdziesiąt lat. Nie zmieniłem opinii, bo wiem, ze jest wielką niesprawiedliwością, jeżeli mówi się tak źle o Polakach.
Juliusz Osuchowski:, Kim byli Pana Rodzice? 
Joseph Nitchthauser: Moj ojciec miał furmankę i sanie i dwa konie. Jeździł do Jaworzna do kopalni. Brał tam węgle zapakowane w worki, nie sprzedawał ich, tylko rozwoził. Nie tylko dla Żydów, ale tez dla Polaków. I z tego utrzymywał cala rodzinę – bardzo marnie.
Juliusz Osuchowski: Ten prosty człowiek, woźnica, Pana Ojciec, polski Żyd nauczył Pana patriotyzmu polskiego? 
Joseph Nitchthauser: Tak. Miał brodę nie taka długą, ale taka jak ja. Ja mam brodę nie, dlatego, ze jestem Żydem. Dwa lata temu pracowałem na rzecz jednego kandydata na burmistrza miasta w czasie wyborów. Wtedy wszyscy w naszym komitecie zapuścili brody, bo nasz kandydat nosił brodę. Mogę powiedzieć, ze Mój ojciec był dość pobożnym Żydem. Chodził do bożnicy – w każdą sobotę rano. I brał mnie za rękę, brał mojego brata, było nas pięcioro, trzech synów i dwie córki, i prowadził do bożnicy. Ojciec nigdy nam nie mówił, ze mamy źle mówić o Polsce. On nam zawsze mówił, ze tu w Polsce, jest nasze miejsce i my mamy szanować ten kraj.
Mój brat służył w wojsku polskim w 1939 roku. Gdy wojna wybuchła, znalazł się na najpierwszej linii frontu, bo służył na samej granicy z Niemcami. Przeszedł z wojskiem cala kampanie wrześniową. On był dobrym polskim podoficerem. Zginął w getcie w Tarnowie wraz ze swa zona. Do naszego domu przychodzili sąsiedzi i razem z ojcem pili. Oni, Polacy, więcej rozmawiali z nim po niemiecku niż po polsku. Rozmawiali o wszystkim. O tym, co sie działo wokół nas i o sprawach ważnych. Ja ubóstwiałem przysłuchiwać się sie tym rozmowom. Zawsze wracam pamięcią do domu mojego ojca i zawsze chciałem to, co zostało z mojego dzieciństwa tam pokazać mojej córce.
Jak uskładałem trochę pieniędzy, a moja córka wtedy studiowała w Anglii, ona miała 18 lat. Pojechałem do Anglii, zabrałem ja i powiedziałem: “zobaczysz gdzie twoi dziadkowie mieszkali”. Ona miała tydzień wakacji na uniwersytecie w Cambridge. Zawiozłem ją wszędzie, gdzie ja spędziłem moje dzieciństwo i gdzie żyła cala moja rodzina. Żydowska rodzina, która bardzo kochała i szanowała Polskę i Polaków. To było bardzo wzruszające być tam skąd wyszedłem i spotkać się po latach ze znajomymi, którzy jeszcze w tych miejscach się znaleźli. To było wielkie przeżycie, a oni wszyscy byli tacy serdeczni i tak bliscy, tak bardzo gościnni – prawdziwi starzy znajomi – Polacy.

Opublikowano 26th Marca, autor: Abel Polak

Printfriendly

Print Friendly and PDF